PRO CONTRA

Powrót do średniowiecza?

Polacy wybrali. Jak wiemy 25. października br. miały miejsce w naszym państwie wybory parlamentarne, których wyniki wyłoniły nowy skład władz w  Polsce na najbliższą kadencję, tzn. na 4 lata. Chyba, że "nastąpi w kraju bunt opozycji , która doprowadzi do rewolucji i przedterminowego upadku nowo powołanego rządu". Z taką oczywiście opinią można się spotkać najczęściej na wielu lewackich forach internetowych.

Chciałbym tu podkreślić zdanie młodzieży , która w kwestii wyborów podzieliła się na dwa typy –  tych, dla których Polska była "zieloną wyspą" i na tzw. zacofanych i prymitywnych faszystów, którym wszystko się nie podoba, a tak w ogóle to nie zależy im  na dobrobycie i nowoczesności "POlski". Niestety, wyniki są jakie są. Ukochany system demokracji zawiódł tych pierwszych. Osobiście z uśmiechem przyglądałem się postom i memom na facebooku, wieszczącym powrót Polski do rzeczywistości sprzed 400 lat. Oczywiście każdy ma prawo do krytyki , lecz zdanie niektórych budziły we mnie niesmak i zażenowanie. Charakterystyczną i satyryczną stroną na fb, która pokazuje te najbardziej trafne opinie, jest "Platformeski bul dupska ", którą szczerze polecam.

Ale dość już o tym. Polsce potrzebna jest zmiana i większość młodych to widzi. W ogólnopolskiej akcji pt. "Młodzi głosują", widzimy jednoznaczną niechęć do byłego systemu i poparcie partii o charakterze prawicowym i opozycyjnym wobec PO. Młodzi w większości nie chcieli żyć w "nowoczesnej" Polsce pani Kopacz.

Tezę o rozczarowaniu polityką wśród młodych ludzi może potwierdzać słaby wynik Platformy Obywatelskiej– w sumie 24,09% oraz bardzo dobre wyniki partii niereprezentowanych w parlamencie w mijającej kadencji.  Można pokusić się o postawienie hipotezy, że aby zdobyć obecnie zaufanie młodych, konieczne jest jasne zdystansowanie się do bieżącego porządku politycznego, połączone z obietnicą wprowadzania głębokich zmian. Konieczna jest również wiarygodność, której w oczach młodzieży (z wyjątkiem Prawa i Sprawiedliwości) zabrakło partiom reprezentowanym w parlamencie i formacjom takim jak .Nowoczesna.

Kierowanie się w wyborach emocjami można – tak jak to ujęto wcześniej – uznawać za wynik pewnej niedojrzałości politycznej, ale także za pewien efekt kształtu polskiej sceny politycznej i czynnik kulturowy. Z jednej strony mamy do czynienia z rozmyciem się polaryzacji polskiej sceny politycznej – zarówno PiS, jak i PO są gdzieś w centrum, reprezentowane są (w mediach) przez polityków średniego lub starszego pokolenia (polityczne „zombie”), a różnica między nimi jest niewyraźna. Jeśli nie potrafimy rozróżnić partii, o których mówi się, że są głównymi oponentami i liderami wyścigu, może trzeba szukać bardziej wyrazistych reprezentacji. Radykalna w swoich sądach, czarno-biało widząca młodzież mogłaby w takiej sytuacji przyglądać się lewicy, gdyby nie to, że ta jest słaba, albo mało różni się od pozostałych zombie (SLD, teraz ZL) lub też jest partią młodej zaangażowanej inteligencji (Razem), z którą młodzież nie musi się jeszcze utożsamiać (i ze względu na wiek i ze względu na poszukiwanie – typowe dla tej fazy rozwojowej – czytelnych punktów odniesienia). Myślenie (idee, wartości i sprawy), które kiedyś wprowadził do dyskursu publicznego - jako wyzwanie - Janusz Palikot, w ogóle w tej kampanii nie wybrzmiało. Z drugiej strony, to młodzież dojrzewa w świecie Facebooka, instagrama, gier online, itp. – gdzie wszystko podlega natychmiastowej i emocjonalnej ocenie. Trudniej jest „polubić” oferty bardziej złożone, niewyraziste, niż te, z których wyłania się prosta, wyraźna i „na przekór” (a więc trochę po młodzieżowemu) oferta polityczna. Wreszcie, wynik ten pokazuje negatywną rolę szkoły w procesie socjalizacji politycznej –uczy nie tyle rozumienia procesów systemowych, co opacznego rozumienia demokracji (i często jej fasadowości), związków państwa z kościołem, oducza odpowiedzialności obywatelskiej. To też nie bez znaczenia dla wyniku wyborów. Młodzież może nie widzieć konieczności wzięcia odpowiedzialności za własne decyzje.

 

Paweł Rajewski II A

Ignorujesz. Czytasz. Pomagasz.

Polska Akcja Humanitarna. Na pewno większość z was słyszała już gdzieś tę nazwę, lecz ilu potrafiłoby sklecić o niej więcej niż trzy zdania? Zapewne niewielu i trudno się dziwić, skoro wiele godzin dziennie musicie rozwiązywać równania matematyczne, wkuwać słówka z angielskiego czy analizować teksty na polskim, a nawet jeśli tego nie robicie (bo jak podejrzewam przynajmniej część z was tego nie robi) to i tak są lepsze rzeczy do roboty niż wyszukiwanie wiadomości o organizacji, z którą niewiele macie do czynienia. Myślałam jak wy, dopóki moja klasa (znaczy IIA) wraz z naszą wychowawczynią – prof. Bożeną Szczypińską i prof. Grażyną Makaruk, nie zaangażowała się w projekt organizowany właśnie przez PAH. Tak więc mam nadzieję, że znajdziecie te trzy minuty, które moglibyście poświęcić na przeczytanie mojego artykułu.

Na samym początku swej działalności, czyli w 1992, Polska Akcja Humanitarna była zaledwie polskim oddziałem Fundacji EquiLibre. Nazwa, pod którą ją teraz znamy, zaistniała dopiero dwa lata później. W tamtych czasach Janina Ochojska będąca Prezesem Zarządu Fundacji, organizowała konwoje z darami dla mieszkańców oblężonego Sarajewa. Był to jeden z najkrwawszych konfliktów Europy po II wojnie światowej, podczas którego duża liczba obywateli byłej Jugosławii zginęła lub została ranna. Byłą to pierwsza tego typu inicjatywa, która pozwoliła Polakom nieść pomoc innym narodom. Od tamtego czasu PAH udziela pomocy wszędzie, gdzie aktualnie jest ona potrzebna, m.in. na Ukrainie na terenach obwodu donieckiego i ługańskiego.

Przez te 23 lata organizacja mocno się rozwinęła. Jak o sobie piszą: “Pomagaliśmy w wielu miejscach na świecie, zetknęliśmy się z rozmaitymi sytuacjami kryzysowymi, obserwowaliśmy różne formy niesienia pomocy. Dzięki tym doświadczeniom znacznie rozbudowaliśmy i wyspecjalizowaliśmy zakres naszego zaangażowania.” Jednak działania PAH nie opierają się tylko na samotnych próbach niesienia pomocy, lecz zaangażowaniu do tego całego społeczeństwa, co można zauważyć chociażby przez akcje, którą wkręciła się moja klasa. Polską Akcję Humanitarną można wspomóc przez dotacje lub wolontariat, do którego można dołączyć od osiemnastego roku życia i poświęcić nań jeden dzień w tygodniu. Dzień, który znając życie, poświęcisz na gry lub imprezy, a który mógłbyś wykorzystać na pomoc drugiemu człowiekowi. Kto wie czy w przyszłości sam nie znajdziesz się w podobnej sytuacji…

 

Kinga Sulowska II A

Więcej artykułów…

Wpisz szukaną frazę

Fundacja Edukacyjna "Perspektywy"

potwierdza, że IV Liceum Ogólnokształcące

im. I Dywizji Kościuszkowskiej w Piasecznie

jest wśród 200 najlepszych liceów

w Polsce sklasyfikowanych w Rankingu

Szkół Ponadgimnazjalnych PERSPEKTYWY 2017

i przysługuje mu tytuł "Srebrnej Szkoły 2017".

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 96 gości