Misiu, misiu no chodź do mnie

W obecnym rządzie Rzeczypospolitej wydarzyło się już dużo, a nawet za dużo jak na tak krótki okres trwania władzy w rękach PiS-u ! Pęknięta opona w samochodzie prezydenta, słynne przemówienie Kaczyńskiego o ,,Panach‘‘ czy tropikalne państwo San Escobar, wykreowane przez Witolda Waszczykowskiego – utkiwiły każdemu w pamięci. Jednak te niefortunne sytuacje nie wywołały tak potężnej fali śmiechu na twarzach Polaków. Przyczyną niedowierzania i prześmiewczego oglądania ,,Wiadomości‘‘ w TVP 1 była osoba, przypominająca pewną maskotkę zarówno po nazwisku, jak i tuszy. Wydawać by się mogło, że miś to symbol naszego dzieciństwa, który kojarzy nam się z radością i beztroską. Jednak ten ,,miś“ to symbol nepotyzmu i upokorzenia dla Ministerstwa Obrony Narodowej. Tą osobą nie może być nikt inny jak dwudziestosiedmioletni Bartłomiej Misiewicz, uczeń mistrza sztuki wojennej Antoniego Macierewicza.

Bartek na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym wyjątkowym. Ten młody facet to przeciętny obywatel RP o poglądach prawicowych, skierowanych przeciwko lewackiej ideologii. Nawet po głębszym przyjrzeniu się sylwetce młodzieńca nie możemy dostrzeć żadnego unikalnego atutu. Co więcej, dwudziestosiedmiolatek nie dysponuje wyższym wykształceniem,  jak wielu jego rówieśników, co czyni go zwykłym, szarym przeciętniakiem. W takim razie, jak zdołał przekonać do siebie twardego Antoniego Macierewicza? Oto jest pytanie, na które padło tyle teorii, co na temat katastrofy smoleńskiej. Żadna z nich nie ma jednak wystarczającej siły, która mogłaby odpowiedzieć na to pytanie.

Bartek już od początku wszedł do świata polityki, korupcji, szybkich samochodów i pięknych kobiet z przytupem.  Już  podczas rocznicy bitwy pod Sarnową Górą, zastępujący wówczas ministra obrony narodowej Misiewicz, uzyskał powitanie godne ministra. Nie tylko nie dostosował się do powagi sytuacji, ale po uroczystości napisał na Twitterze post, w którym jawnie stwierdził, że należało mu się ewidentnie traktowanie, jak dla jego przełożonego. W późniejszym czasie wiceminister obrony narodowej ,,podpadł“ Macierewiczowi co oznaczało... zmianę posady, na równie dobrze płatną, którą stał się etat rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej ! Mając ciekawy pomysł na imprezę można, a nawet trzeba wpaść do Białegostoku. Styczniowa balanga w klubie WOW pokazała wszystkim, że były ministrant lubi dać czadu ! Stawianie drinków, tańce, flirtowanie z kobietami czy obietnice pracy w MON wylansowały, ale również ośmieszyły Misiewicza. Po wypiciu zbyt dużej ilości napoju wyskokowego Misiek musiał pożegnać się klubem i ciekawym towarzystwem. I pomyśleć , że już wtedy zarabiał 12 tysięcy złotych – oficjalnie rzecz jasna. Spokojnie, dopiero się rozkręcał. Rzekoma ostatnia akcja z Bartłomiejem Misiewiczem o zarobkach w wysokości 50 tys. zł w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, które miał dostawać, odbiła się szeroko w mediach. Wypowiedź chorążego Michała Bardonia o ,,laczku, wyglądającym jak reklama kondomów“ tylko dobiła Bartka, który już i tak był w nieuprzywilejowanej pozycji zarówno w partii, jak i w MON. Pomimo wydalenia Misiewicza z szeregów PiS-u i PGZ wciąż nie mamy pewności, czy nowe koryto nie zostało zaklepane przez sprytnego młodzieńca. Jeśli tak, to Bartek może wyzwolić w sobie smak radości niczym z reklamy żelków ,,Harribo“ Miejmy jednak nadzieję, że nie. Pamiętajmy jednak, że polityka to system skomplikowanych powiązań i układów , w których ,,misie“ czekają na pierwszą lepszą okazję.

 

Bartłomiej Jarosz II A

Wpisz szukaną frazę

Fundacja Edukacyjna "Perspektywy"

potwierdza, że IV Liceum Ogólnokształcące

im. I Dywizji Kościuszkowskiej w Piasecznie

jest wśród 200 najlepszych liceów

w Polsce sklasyfikowanych w Rankingu

Szkół Ponadgimnazjalnych PERSPEKTYWY 2017

i przysługuje mu tytuł "Srebrnej Szkoły 2017".

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 109 gości